pilu

Dwa telefony, jedna niania elektroniczna — w dwie minuty, bez konta

September 1, 2026 · 2 min czytania

Niemal w każdej szufladzie drzemie emerytowany smartfon. Razem z Twoim obecnym telefonem to wszystko, czego potrzeba do pełnoprawnej niani — z obrazem, alarmem dźwiękowym i sygnałem, który naprawdę budzi.

Czego potrzebujesz

Konfiguracja w dwa dotknięcia

  1. Wybierz role. Otwórz Pilu na obu urządzeniach. Na tym w pokoju dziecka dotknij «Przy dziecku», na swoim — «Przy Tobie». Na urządzeniu dziecka decydujesz raz: obraz i dźwięk, czy sam dźwięk (duża oszczędność baterii).
  2. Zeskanuj kod QR. Urządzenie dziecka pokazuje kod QR. Skanujesz go swoim — w aplikacji Pilu, nie aparatem. Gotowe: obraz i dźwięk płyną, zaszyfrowane, prosto z urządzenia na urządzenie.

Kod QR to więcej niż skrót: zawiera kryptograficzny odcisk urządzenia dziecka. Twoje łączy się dokładnie z tym partnerem i z żadnym innym — nikt inny w Wi-Fi nie dosięgnie strumienia. Dlaczego to takie ważne.

Od drugiego razu skanowanie w ogóle odpada: otwierasz aplikację, dotykasz start, urządzenia same się odnajdują.

Pierwsza noc

W podróży: hotel, kemping, u babci

Brak zaufanego Wi-Fi w zasięgu? Wtedy urządzenie z Androidem stawia jednym dotknięciem własną małą sieć — bez internetu, z losowym hasłem. Drugie urządzenie dołącza kodem QR i wszystko działa jak w domu. (Dwa iPhone'y bez karty SIM tego nie potrafią — potrzebny jest Android jako dawca sieci; aplikacja mówi to wprost, zamiast po cichu zawodzić.)

Trzy uczciwe uwagi na koniec

  1. Zasięg to zasięg Wi-Fi. Przez dwie–trzy ściany 2,4 GHz przechodzi dobrze — dom wakacyjny z żelbetu może postawić granice. Aplikacja uczciwie pokazuje, gdy łącze robi się cienkie.
  2. Niania nie zastępuje opieki. Wydłuża Twoje ucho do pokoju obok — nic więcej, i dotyczy to każdej niani.
  3. Stare urządzenia się starzeją. Siedmioletni telefon ze spuchniętą baterią nie powinien nocą ładować się pod łóżeczkiem. Porządne urządzenie z ostatnich lat jest idealne. Bateria ma zresztą własny przewodnik.

Dwa urządzenia, dwa dotknięcia, żadnej chmury pomiędzy — więcej niani nie trzeba.