pılu

Dwa telefony, jedna niania elektroniczna — w dwie minuty, bez konta

· 2 min czytania

Niemal w każdej szufladzie drzemie emerytowany smartfon. Razem z Twoim obecnym telefonem to wszystko, czego potrzeba do pełnoprawnej niani — z obrazem, alarmem dźwiękowym i sygnałem, który naprawdę budzi.

Czego potrzebujesz

  • Dwóch urządzeń: telefon lub tablet z Androidem, iPhone lub iPad — w dowolnej kombinacji. Do pokoju dziecka najlepiej nadaje się Android, bo nadaje z wyłączonym ekranem. (iPhone/iPad z obrazem trzyma ekran włączony — reguła Apple — a Pilu automatycznie go przyciemnia; «sam dźwięk» działa też przy zablokowanym urządzeniu.)
  • Wspólnego Wi-Fi. Router nie potrzebuje internetu — ma tylko połączyć oba urządzenia ze sobą.
  • Ładowarki do urządzenia w pokoju dziecka.

Konfiguracja w dwa dotknięcia

  1. Wybierz role. Otwórz Pilu na obu urządzeniach. Na tym w pokoju dziecka dotknij «Przy dziecku», na swoim — «Przy Tobie». Na urządzeniu dziecka decydujesz raz: obraz i dźwięk, czy sam dźwięk (duża oszczędność baterii).
  2. Zeskanuj kod QR. Urządzenie dziecka pokazuje kod QR. Skanujesz go swoim — w aplikacji Pilu, nie aparatem. Gotowe: obraz i dźwięk płyną, zaszyfrowane, prosto z urządzenia na urządzenie.

Kod QR to więcej niż skrót: zawiera kryptograficzny odcisk urządzenia dziecka. Twoje łączy się dokładnie z tym partnerem i z żadnym innym — nikt inny w Wi-Fi nie dosięgnie strumienia. Dlaczego to takie ważne.

Od drugiego razu skanowanie w ogóle odpada: otwierasz aplikację, dotykasz start, urządzenia same się odnajdują.

Pierwsza noc

  • Urządzenie dziecka do ładowarki, skierowane na łóżeczko, metr–dwa odstępu.
  • Słaba lampka nocna wyraźnie poprawia obraz — kamery telefonów nie mają noktowizji.
  • Twoje urządzenie po prostu zostaje włączone: po 30 sekundach przygasa do niemal czarnego ekranu z zegarem i zieloną kropką. Zielony nie znaczy «pewnie wszystko gra», lecz: połączenie jest dowiedzenie świeże, a w pokoju naprawdę cicho.
  • Gdy połączenie się zerwie, widzisz to od razu — czerwony alarm na całym ekranie z dźwiękiem, który przebija wyciszenie i «Nie przeszkadzać». Niania, która umiera po cichu, nie jest nianią.

W podróży: hotel, kemping, u babci

Brak zaufanego Wi-Fi w zasięgu? Wtedy urządzenie z Androidem stawia jednym dotknięciem własną małą sieć — bez internetu, z losowym hasłem. Drugie urządzenie dołącza kodem QR i wszystko działa jak w domu. (Dwa iPhone'y bez karty SIM tego nie potrafią — potrzebny jest Android jako dawca sieci; aplikacja mówi to wprost, zamiast po cichu zawodzić.)

Trzy uczciwe uwagi na koniec

  1. Zasięg to zasięg Wi-Fi. Przez dwie–trzy ściany 2,4 GHz przechodzi dobrze — dom wakacyjny z żelbetu może postawić granice. Aplikacja uczciwie pokazuje, gdy łącze robi się cienkie.
  2. Niania nie zastępuje opieki. Wydłuża Twoje ucho do pokoju obok — nic więcej, i dotyczy to każdej niani.
  3. Stare urządzenia się starzeją. Siedmioletni telefon ze spuchniętą baterią nie powinien nocą ładować się pod łóżeczkiem. Porządne urządzenie z ostatnich lat jest idealne. Bateria ma zresztą własny przewodnik.

Dwa urządzenia, dwa dotknięcia, żadnej chmury pomiędzy — więcej niani nie trzeba.

Wkrótce na iOS i Androida

Pilu zamienia dwa telefony w nianię elektroniczną: z urządzenia na urządzenie, z szyfrowaniem end-to-end, bez chmury, bez konta, bez nagrywania.

Pilu →